IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Czytelnia

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar


PisanieTemat: Czytelnia   Sob Paź 04, 2014 1:03 pm

Świątynia introwertycznych i spokojnych studentów szukających chwili wytchnienia i ciszy. Przy okrągłych stolikach uczniowie często odrabiają prace domowe i zgłębiają teorię magii. Mogą także w każdej chwili liczyć na pomocną uwagę bibliotekarki, która zna ogrom literatury w szerokim zakresie. Na osobnym biurku znajduje się również zapas pergaminów i piór z niebieskim atramentem.
Powrót do góry Go down
Dylan Venderosa

avatar

Skąd : Brooklyn, Nowy Jork
Rok nauki : VI

PisanieTemat: Re: Czytelnia   Nie Lis 02, 2014 11:04 pm

Tak się dziś czuł od rana zmęczony, niechcący nic, odpychający. Przesiedział zajęcia patrząc się w okno i wzdychając marudnie pod nosem, przełaził przerwy plącząc się bez sensu po korytarzach. Popołudniu kiedy już sympatyczność jego osoby jego samego doprowadzała do szału wybrał się do biblioteki.
Coś takiego jest między tymi regałami, między rzędami starych tomów, w szeleście kartek i cichym tupaniu uczniowskich obcasów, że jednak dochodził do tego, że chujowość dnia nie jest tak wszechpotężna. Nie lubił chujowych dni. Tych mniej chujowych też nie lubił, ale nie lubić wszystkiego było strasznie męczące. Przekroczył progi wzdychając ciężko i poprawiając torbę na ramieniu. Niech to wszyscy diabli wezmą...
Przywitał się z bibliotekarką i skierował do działu archiwalnych wydań miejskiej gazety. Lubił gazetę, może kiedyś powinien zająć się dziennikarstwem? Tak dorywczo, na ćwiartkę etatu, trochę serio trochę dla żartów. Tylko bycie dziennikarzem jest chyba męczące. Nie lubił się męczyć. Wynalazł kilka wyjątkowo starych egzemplarzy i wraz z nimi zaszył się przy jednym ze stolików. Czasem ubolewał, że tych materiałów nie wolno było mu wynosić z Biblioteki, bo chętnie posiorbał by dobre przedłużone espresso gdzieś na tarasie widokowym łapiąc ostatnie dziś promienie słońca. Oczywiście kątem oka mógłby śledzić innych uczniów, a przecież, nie ukrywajmy, im bardziej była rozproszona jego uwaga, tym wydawał sie spokojniejszy.
Ten typ tak ma, mawiała jego matka, kiedy najlepiej odnajdywał się w chaosie. Nie było sytuacji zbyt skomplikowanych i nieładu zbyt wielkiego, by nie mógł tego ogarnąć. Temuteż czytelnia z jednej strony go uspokajała, z drugiej, jak wszystko zresztą, zaczynała go powoli wkurwiać.
Rozsiadł się w fotelu rozkładając jeden z egzemplarzy i trochę chyba bardziej podglądał nad krawędzią inne stoliki, niż skupiał się na treści.
Powrót do góry Go down
Leila Curtis
Klub Żywiołaków
avatar

Skąd : Los Angeles, Kalifornia
Rok nauki : V

PisanieTemat: Re: Czytelnia   Nie Lis 02, 2014 11:44 pm

Usiądę naprzeciw ciebie.
Lubię. Stare książki lubię, pożółkłe kartki, ich zapach, kurz unoszący się w powietrzu. Lubię znajdować na marginesach zapiski, ślady po kawie, herbacie, zakładki ukryte pomiędzy kartkami. Czasem ususzone liście. Nigdy nie kwiaty. Lubię przewracać kolejne strony, zastanawiać się kto dotykał ich przede mną, co wodziały, czego były świadkiem, lubię myśleć, że trzymam w ręku całe historie.
Historie które sama sobie opowiadam.
Inaczej jest z gazetami. Te omijam szerokim łukiem, krzyczące nagłówki, agresywne artykuły. Dużo w gazetach hałasu. Taniej sensacji. Przed domem mojego ojca piętrzy się ich cały stos, chcesz, mogę ci przynieść. Może znajdziesz w nich coś dla siebie. Nie będę oceniać.
Siadam naprzeciw. Przy tym samym stoliku. Nie tym po drugiej stronie sali, nie równoległym, tym samym. Chyba trochę cię prowokuje, wiesz? Popatrzmy sobie groźnie w oczy. Możemy przeprowadzić nieme dialogi, kłótnie, dysputy, cicho, to biblioteka. Tutaj słowa liczą się tylko na kartkach. Czujny jest wzrok opiekunki tego miejsca, nie pozwoli na przewracanie stołów. Lizanie. Gryzienie. Kradzież.
Inaczej w alejkach regałów, ciemnych zakamarkach, tam dzieją się rzeczy. Całe dramaty. Komedie. Tragedie. Ukryci za półkami, otuleni kurzem, nie ma lepszej kryjówki. Można schować wszystko, nawet największe sekrety. Można zrobić wszystko, nikt nie zobaczy, ujdzie płazem.
Siadam naprzeciw ciebie. Popatrz, też mam co czytać. Opasły wolumin, rośliny wodne. Mój konik, tak się mówi? Jeśli chcesz mogę ci pokazać najciekawsze, palcem wskazać najrzadsze okazy. Czy te najbardziej wartościowe. Kto wie, zapamiętasz coś z lekcji i kiedyś, za sto lat, uratuje ci to życie. Lubię w ten sposób myśleć o wiedzy. To coś co uratuje mi życie.
Albo przynajmniej przyśpieszy koniec. Tak myślę, przyznam ci nad lektorami, nie ma nic gorszego niż powolne umieranie. Duszenie się z pełną świadomością nadchodzącego końca. Duszę się tutaj czasem, pośród tych murów. Czasem mam wrażenie, że za dużo dookoła ludzi. Za głośno.
Dlatego przepadam za biblioteką. Tutaj zawsze ciszej, przyjemniej. Można po prostu posiedzieć. Naprzeciw ciebie.
To taka cisza przed burzą.
Powrót do góry Go down
Dylan Venderosa

avatar

Skąd : Brooklyn, Nowy Jork
Rok nauki : VI

PisanieTemat: Re: Czytelnia   Pon Lis 03, 2014 1:58 pm

To zawsze jakoś tak działa. Przyjdziesz być sam, a jednak ktoś się pojawi uświadamiając Ci, że ostatnie czego chcesz to samotność. Nie lubił żyć w stadzie, jednak rola samotnego wilka też wyraźnie go drażniła. Spojrzał na nią przelotnie, a jakaś myśl przebiegła falą po jego brwiach. Nie widziała go przecież do końca, tylko te marsowe brwi i czujne spojrzenie brązowych oczu. Trudno zgadnąć co się czai w zakamarkach źrenic, kiedy zdradza Ci to tylko połowa możliwej do zaobserwowania mimiki. Nie widziała jak bierze powolny wdech, a nozdrza poruszają się lekko i płynnie jak u bestii badającej otoczenie. Przytrzymał, powoli wypuścił. Oddychanie powietrzem jak oddychanie narkotykami. Wcale ich nie unikał, wakacje na Sycylii bez haszyszu byłyby pewnie nie do przeżycia. Oblizał lekko usta, prostując gazetę strzepnięciem i składając ją w pół.
Ja - Panicz.
Ułożył ją, wraz z rękoma, na skrzyżowanych, wyciągniętych pod stolikiem długich nogach biegacza i przyjrzał się dziewczynie. Kim dziś dla mnie jesteś? pytał jego wzrok. Czego bym dziś chciał? Nie było w tym miejsca na jej decyzje, nie pytał jej o zdanie. Rzadko w ogóle o coś pytał - przecież nie chciał, nie potrafił przyjąć faktu, że ktoś myśli lub pragnie inaczej. Pierwszy egoista, alfa. Z drugiej strony brak pytań był przecież niejednokrotnie taki wygodny...
I patrzył się. Bo nie przyglądał. Przyglądać się możesz czemuś czego nie znasz, jakiejś ciekawostce, nowince. Dylan patrzył się jak na własne, choć nigdy nie próbował wejść w jej posiadanie. Trochę zbyt natarczywie, trochę agresywnie. Patrzył na jej jasne brwi, oczy, piegi - czasem nawet specjalnie chwytał ją za rękę, szczególnie w młodszych klasach, żeby z bliska przyjrzeć się wzorkom na jej nosie. Zawsze trochę zbyt nachalnie, bezpośrednio i często kończyło się to awanturą. Ale przecież miał potrzebę sie przyjrzeć i nie wiedział co to znaczy, że komuś może to nie odpowiadać. Nie chciał wiedzieć. Nic go to nie obchodziło.
Nieznacznie kiwnął w końcu głową, lekutko, jakby się witał, a może troche zgadzał łaskawie, by z nim usiadła, mimo, że wcale nie pytała o zgodę.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Czytelnia   

Powrót do góry Go down
 
Czytelnia
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Kolegium Longbourne :: Wieże Longbourne :: Biblioteka-
Skocz do: