IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 September Hatheway

Go down 
AutorWiadomość
September Hatheway

avatar

Skąd : Whitehorse, Kanada
Rok nauki : V

PisanieTemat: September Hatheway   Sob Lis 08, 2014 2:22 pm

September Hatheway
V rok | wydział bezpieczeństwa, kurs klątwołamaczy | czysta
Whitehorse, Jukon, Kanada | majętna  

In my imagination you're waiting lying on your side

Ma podniesioną głowę. Dumny krok, obojętne spojrzenie. Ledwo sięga stołu, ale dodaje sobie centymetrów swoją postawą; kilogramów też, bo tak naprawdę można bez trudu policzyć jej żebra. Zasłania odstające uszy (gdzieś słyszała, że są obrzydliwie urocze), rozchyla blade usta, szeroko otwiera jasnozielone oczy. Dwadzieścia dziewięć pieprzyków na prawej ręce, czterdzieści sześć na lewej, trzy na szyi, smuga niezliczonych piegów na nosie. Uśmiecha się chyba tylko tryumfalnie, mówią wszyscy. Nosi te same ubrania od kilku dobrych lat, ale za to kupione za koszmarne pieniądze i zachowane w perfekcyjnym stanie. Ciemne włosy nosi zaplecione w staranny warkocz, na szyi ma wisiorek. Srebrną jaskółkę. Jaskółka to nadzieja, mówi babcia.

A knife twists at the thought that I should fall short of the mark

Archibald Hatheway nosi na palcu sygnet. Ma posępną twarz; bardziej pomarszczoną niż nakazywałby jego wiek, bardziej pokiereszowaną. Budzi strach i respekt; nikt nie zastanawia się, skąd ta blizna na ustach albo szyi. Jest człowiekiem konkretnym i kompetentnym, obchodzi się z ludźmi bez zbędnych czułości, nie pamięta już, kiedy był młody – bo, prawdopodobnie, nigdy nie był. Nikt go sobie takiego nie wyobraża. Jego żona, Dorothy, nawet tego nie pamięta, a przecież znają się jakieś całe życie. Zawsze był taki. Poważny i odpowiedzialny. Bo musiał, powtarza dziadek. On też taki jest. Zdystansowany. Jak cała ich rodzina. Starszy brat, babcia, matka, kuzyni, ciotki, wujkowie i cała reszta bandy, rozsianej gdzieś na północy Ameryki. Trzeba się dopasować. Być tak samo chłodnym i rozsądnym, tak samo inteligentnym i tak samo idealnym. Musisz wymyślić eliksir albo zaklęcie, dokonać przełomu w medycynie, rozpętać i wygrać wojnę, zapisać się nie tylko w pamięci bliskich, ale też na kartach historii. Mają o tobie słuchać w szkołach, mają pisać o tobie grube tomiszcza, pamiętać za czterysta lat. Inaczej jesteś nikim. Nie ma cię na drzewie genealogicznym, własna matka cię nie rozpoznaje, ojciec nie chce cię widzieć w domu, a rodzinnej fortuny nawet nie umiesz sobie wyobrazić. Zostajesz z niczym. Nie istniejesz. Nigdy cię nie było i już nigdy się nie pojawisz, bo zmarnowałeś swoją szansę.

Frightened by the bite though its no harsher than the bark

Ludzie nie lubią takich osób. Takich, które są lepsze – a przy okazji dobrze o tym wiedzą i starają się to jak najlepiej wykorzystać. Które zadzierają trochę nosa, patrzą z wyższością i mają jeszcze na tyle odwagi, żeby mówić o tym, o czym chcą, bez ogródek, bez skrupułów. Ludzi niemal perfekcyjnych.
Jest wyniosła, zarozumiała i ma tupet, ale daleko jej do bycia idealną, zwłaszcza w oczach swoich rodziców. Ma wysoko zawieszoną poprzeczkę, czuje się, jakby matce nie sięgała nawet do pięt, a ojciec równie dobrze mógłby nigdy o niej nie słyszeć. Czuje się mała, mikroskopijna; przygniata ją presja, chociaż nigdy w życiu by się do tego nie przyznała. Nie daje po sobie znać, że póki co trochę odbiega od tego, co wymarzyła sobie jej rodzina, i że boi się, że nigdy ich nie doścignie. A jeśli już to zrobi, to poziom znowu podskoczy. Pojawi się nowy cel, dwa razy trudniejszy i wymagający dziesięć razy więcej poświęcenia. Jest pracowita i staranna, ale to nie wystarczy. Do niektórych rzeczy zwyczajnie nie ma głowy, co jest jej osobistą porażką i hańbą. Jest kłamczuchą, bo tylko w ten sposób może pokazać, że wcale się nie poddała. Mówi, że spała całą noc, że wcale się nie stresuje, że nic jej nie martwi, że wszystko jest w porządku. Nie ma czasu na normalne problemy, życie towarzyskie albo załamania nerwowe. Czasem chciałaby wypłakać się w poduszkę, ale boi się, że wszystko poszłoby wtedy na marne, że już nigdy więcej by się nie powstrzymała. A przecież September nie ma słabości. We wszystkim jest co najmniej bardzo dobra, jeżeli nie wybitna, ma wysokie aspiracje, określone poglądy i system wartości, wie, że nikt jej nie dorówna.
Jest na to wszystko za słaba. Za dobra.

The middle of adventure, such a perfect place to start

Na kolanach dziadka wyglądała jak słodki aniołek, z dołeczkami w policzkach, uroczym uśmiechem i najsłodszym chichotem na ziemi. Babcia ją rozpieszczała, plotła jej warkocze, kupowała sukienki wykończone koronkami i uczyła czytać. Matka i ojciec patrzyli na to, może nie z uśmiechem, ale z zadowoleniem. Brat przemykał gdzieś w tle, wiecznie zapracowany, małomówny i zdystansowany, chociaż dziewczynka nie wiedziała dlaczego.
A potem September przestała mieć pięć lat i mydlana bańka pękła. Miała mieć prostą postawę, białe zęby, zadbaną cerę i włosy, być zawsze grzeczna, ułożona i cicha; miała sprawić, że wszystkie inne dzieci będą chciały brać z niej przykład, że rodzice będą pokazywać ją i pytać swoje pociechy, dlaczego nie mogą zachowywać się jak ona. Babcia patrzyła na nią i zastanawiała się, co może w niej poprawić; dziadek krzyczał, że ma się go słuchać i przestać płakać, bo inaczej wymierzy jej kolejny policzek. Własny ojciec zaczął wzbudzać w jej strach swoją obojętnością i chłodnym wzrokiem, a matka – stała się czymś nieosiągalnym, osobą, którą widuje się przelotem, ale która nadal wymaga. Brat przestał się gonić. To on teraz był pociechą, to jemu składano komplementy i gratulacje, z nim chciano rozmawiać na uroczystych kolacjach. Czytałem pańską książkę; córka ciągle o panu mówi; będę we wrześniu na pańskim wykładzie.
Na kominku, w salonie, stoi zdjęcie. Dziadek trzyma aniołka z prześlicznym uśmiechem i dołeczkami w policzkach na kolanach, i wygląda na naprawdę szczęśliwego. September widzi je zawsze, kiedy spędza święta w domu. Jej krzesło stoi idealnie na przeciwko.

Powrót do góry Go down
 
September Hatheway
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Archiwum :: Kartoteka-
Skocz do: