IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dylan Venderosa

Go down 
AutorWiadomość
Dylan Venderosa

avatar

Skąd : Brooklyn, Nowy Jork
Rok nauki : VI

PisanieTemat: Dylan Venderosa   Pią Paź 31, 2014 8:35 pm

Dylan Venderosa
VI klasa | wydział bezpieczeństwa, amnezjator | czysta
Bensonhurst, Brooklyn, NY | posiadacz  

Charakter

Na pozór sprawia wrażenie nieogarniętej życiowo mentalnej ameby. Rzadko otwarcie wchodzi w interakcje z innymi ludźmi, choć wcale nie unika towarzystwa. Jest raczej tym typem, który będąc najwyższym w klasie już od pierwszaków zazwyczaj stał jako ochroniarz za tymi małymi i pyskatymi robiąc grobową minę i siejąc terror posturą. Małomówność nadrabia wymownymi grymasami, których ma szeroką paletę - najpopularniejsza jest 'umęczona gwiazda szołbiznesu' choć nierzadko zdarza się 'coś tu śmierdzi gównem' albo 'daj mi spokój'. Jest w tym na prawdę dobry.
Mówią, że jest dość wulgarny, może dlatego mało się odzywa? Wyraża się w sposób obelżywy i obnosi wszem i wobec ze swoją nietolerancją. Przyznać trzeba, że nie toleruje prawie wszystkiego - włącznie z mlekiem (ma przecież dziedziczny w rodzinie zespół jelita drażliwego). Nie tylko nie przepada za wymyślnym jedzeniem. Nie lubi też wilgoci, skwaru, nie znosi hałasu i drażnią go zagracone pomieszczenia. Gardzi sportami wyczynowymi, ale sam jest sportowcem, co też go denerwuje. Nie lubi niezdecydowania, ani podejmowania pochopnych decyzji, doskwiera mu samotność ale i związki budzą w nim niechęć. Jest też, wbrew pozorom, godnym zaufania przyjacielem. Oczywiście jeśli nauczysz się znosić ten cudowny jak rozwolnienie z rana charakter. Zyskuje przy bliższym poznaniu, oddany i z silnie wypracowanym poczuciem braterstwa - mając tak liczną rodzinę trudno nie wiedzieć czym jest bliskość i przywiązanie.
Dobry człowiek. Tylko niegrzeczny.

Aparycja

Blisko mu do Włochów gdzieś w źrenicach tych brązowych oczu, linii wąskich ust niemal gotowych szeptać o tajemnicach wakacji na Sycylii. Blisko mu do matki miedzy długimi rzęsami i przeciągłymi spojrzeniami, do ojca w niepokornych falach ciemnych włosów i charakterystycznym ruchu głową jakby odziedziczył po nim nerwicę. Wszyscy w tej rodzinie wyglądają podobnie, chodzą, mówią, mają zbieżne poglądy i zamiłowania. Jak bracia, siostry, wszyscy jak rodzice, wszyscy jak dzieci. Babka Sophia lubi powtarzać, że to geny pradziadków są najsilniejsze. Bo i prawda jest taka, że są, ale kto by słuchał Starej - przecież ma Alzheimera.
Jest wysokiej postury i raczej niedelikatnej budowy, jakby jego stawy nie do końca znały łagodną miękkość ruchu. Z drugiej strony czasem wydaje się płynąć zamiast iść odnajdując w sobie pokłady ulotności. Mimo wzrostu i gabarytów często zdarza mu się być zupełnie niewidzialnym. Ma taki wrodzony talent do maskowania się w półcieniach korytarzy i obserwowania.
Nie ma zupełnie drygu do eleganckich ubrań więc głównie stawia na czerń, która przecież zawsze uszlachetnia. Jak był młodszy marzył o tym, by wyglądać jak bohaterowie z romantycznych książek, w rozchłystanej koszuli z falującymi złotem, długimi puklami - zmądrzał, zmężniał, trochę zdziczał nawet. Wszystko przez tę Sycylię, którą teraz zdaje się nawet pachnieć - słońce, gorące cegłówki, różowe chabry na podwórzu Sophii. Może ten nieobecny wzrok, który odbierasz z taką niechęcią to po prostu wspomnienie lata.
A może wyobraża sobie Ciebie nago.

Więzy rodzinne i biografia

Verderosa to całkiem spory klan. Mimo, że mieszkają w Stanach już od trzech pokoleń to wciąż uparcie nazywają się Włochami i nie asymilują z amerykańską kulturą. Silvio Venderosa wyjechał ze słonecznej Italii za miłością swego życia, wyszedł na tym raczej słabo, jednak osiadł w Nowym Jorku na stałe. Brooklyn jest przecież wysypiskiem wielokulturowości, a w Bensonhust rodowity Włoch może się z łatwością poczuć jak w domu. Szczególnie piękne relacje wiążą Włosi magicznego świata, którzy wiedząc iż jest ich niewielka garstka nawet bez rodzinnych konotacji wszyscy traktują się po bratersku. Każdy każdemu zawsze dopomoże, niezależnie od pory dnia czy sytuacji. To taka mała komitywa.
Dylan urodził się w listopadzie, jednak urodziny obchodzi w sierpniu. Kultywowanie tradycji zwoływania całej rodziny na wielką fiestę w czasie, kiedy jubilat jest w szkole byłoby bez sensu - także kryzys osobowości numer jeden już znamy. Drugi zgrzyt - imię. To, że wszyscy mówią do niego Dylan nie znaczy, że tak go ochrzczono. Według samego zainteresowanego 'prawdziwe imię' jest tak włoskie na wskroś, że powoduje wymioty. Przynajmniej u niego. Choć rodzonego rodzeństwa ma tylko troje, to jednak kuzynostwa jak i przyszywanego kuzynostwa Włochów rozsypanych po stanach nie potrafił policzyć. Prawdą jest, że kiedyś prowadził notatki - kiedy dorósł to mu przeszło.
Rodzina:
Corrado Venderosa - ojciec, obecna głowa rodziny. Ciężko choruje, ale według Dylana to wszystko ten cholerny cholesterol. Ojciec jest tłusty jak wieprz i choć wygląda reprezentacyjnie u szczytu stołu to jednak umiera na swoje lenistwo, pieprzony dureń.
Carmelia Venderosa - matka, ponoć idealna kobieta o jakiej każdy Włoch może marzyć. 'Zdrowa', uśmiechnięta, dobrze gotuje i ma ten temperament, który sprawia, że stary Włoch już do końca życia trzyma się domu a nie gania po burdelach. Ona jest prawdziwym spoiwem rodziny.
Federico Furio Venderosa - najstarszy z braci.
Felizia Venderosa - młodsza siostra.
Charmaine Venderosa - młodsza siostra.

Powrót do góry Go down
 
Dylan Venderosa
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Archiwum :: Kartoteka-
Skocz do: