IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hollywood Sign

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar


PisanieTemat: Hollywood Sign   Czw Paź 16, 2014 7:18 pm

Hollywood Sign to punkt orientacyjny w Hollywood Hills, Mount Lee, góry Santa Monica w Los Angeles, Kalifornia. Jest to biały, wysoki na 14 metrów i długi na 110 metrów napis „HOLLYWOOD”. Został zaprojektowany przez Thomasa Fiska Goffa, a postawiony w 1923 roku.
Powrót do góry Go down
Daphne Delacroix

avatar

Skąd : Los Angeles, Kalifornia

PisanieTemat: Re: Hollywood Sign   Wto Paź 28, 2014 11:07 pm

Nigdy nie lubiłam zimna.
Mój ojciec wręcz przeciwne. Przepadał za chłodami, mówił, że wtedy oddycha się najlepiej. Najlepiej się też myśli. Pracuje. Kiedy jest zimno, żartował, można zjeść więcej, tłuszczyk ogrzewa. Zawsze przekręcałam oczyma, przecież nigdy nie był gruby. Sportowiec. Dopóty mógł każdego poranka przebiegał kilometry, jeszcze przed śniadaniem. Tym się od siebie różniliśmy. Zawsze wstawał przed wschodem słońca. Czasem próbował mnie budzić. Wstawaj Daphne, mówił, teraz jest najpiękniej. Wstawaj, zobacz ze mną wschód słońca.
Kiedy byłam młodsza mruczałam coś pod nosem i obracałam się na drugi bok. Więc przestał.
Teraz żałuję każdego przegapionego wschodu słońca. To takie zabawne, wiesz. Zaczynamy doceniać coś dopiero kiedy to tracimy.
Uderzam w dramatyczne nudy. Czasem już tak mam, szczególnie kiedy tęsknię.
Lubię Los Angeles - tutaj nigdy nie jest zimno. Nawet teraz. Mamy październik. Jest wieczór. Tam gdzieś daleko, za oceanem i morzami liście już dawno by opadły, miałabym na sobie gruby płaszcz i wełniane rękawiczki. Teraz wystarczy zwykły szal by uchronić nagie ramiona przed lekkim chłodem od oceanu.
A wschody i zachody słońca zawsze są oszałamiające.
Kalifornia to moje miejsce na ziemi, wiedziałam to odkąd skończyłam siedem lat i po raz pierwszy natknęłam się na zdjęcie Valley Girl. Od tamtej pory ubierałam się jak one, żyłam jak one, mówiłam jak one, nieważne, że tysiące kilometrów dalej. Zawsze dostaję to czego chcę. To nie zmieniło się z czasem.
To nie zmieni się nigdy.
Mogę wydorośleć. Trochę spoważnieć. Mogę być szanowaną nauczycielką. Żoną. Nie mogę być matką. Mogę mieć pierwsze zmarszczki. Za kilkadziesiąt lat farbować siwe włosy. Czas mija, nie próbuję go zatrzymywać na siłę. Ale nie będę pokornieć, poddawać się, nie będę się dostosowywać, nie do świata, nie do innych. I nigdy nie oddam tego co moje.
Walizki schowałam głęboko w szafie. Już nie muszę ich wyciągać.
Zaraz zajdzie słońce. Rozbłysną gwiazdy, tutaj może je zobaczymy, nie zasłoni ich blask miasta. Kilka godzin, minie noc, wstanie kolejny dzień. Wiesz, kiedy byłam młodsza przerażał mnie upływ czasu. Chciałam się kurczowo trzymać godzin. Często miałam poczucie, że mi ich brakuje. Teraz daję im płynąć. Przecież będą kolejne. I kolejne. I kolejne.
Nie muszę się nigdzie śpieszyć.
W końcu nigdzie się nie wybieram.
Powrót do góry Go down
Abaddon Delacroix

avatar

Skąd : Sztokholm, Szwecja

PisanieTemat: Re: Hollywood Sign   Sro Paź 29, 2014 8:13 am

Nie pozwala Ci na siebie czekać, choć przecież wie, że czekałabyś wieczność. Jemu także te lata, gdy musiał wypuścić Cię z rąk, zniknąć, zdawały się być wiecznością. Gdy ujrzał Cię ponownie, wiedział, iż nigdy więcej Cię nie straci. Nie myśl jednak, iż decyzja o oświadczynach była pochopna. Nie uczynił tego pod wpływem chwili, emocji. Wiesz, iż nigdy tego nie czynił. Znasz go. Zabawne, ale czasami, gdy tak się nad tym zastanawia, uzmysławia sobie, że już wtedy, jako dzieciak, który niczym ognia unikał zobowiązań, wiedział, iż kiedyś, w dalekiej przyszłości, zostaniesz jego żoną. Z braterstwem dusz tak już jest. Nawet, jeśli przeznaczenie nigdy nie istniało. Jesteś tak delikatna, tak zwiewna, czasem wydaje mu się, iż jesteś tylko wspaniałym snem szaleńca, pragnącego znaleźć w Tobie wizualizacje sensu i nadziei w swoim parszywym życiu. Może to dlatego tak często zamyka Twe ciało ramionach. Może nadal, ścigany rzez demony przeszłości, stara się w tej sposób udowodnić, iż jesteś prawdziwa, że będziesz u jego boku. Już na zawsze. Niczym w Hollywoodzkich filmach. W końcu miejsce, do którego trafiliście zdaje się być wręcz idealne. Abaddon Delacroix, poza wszelkimi bardziej, lub mniej istotnymi przywarami będący idealnym przykładem mężczyzny, który, choć kobiety szanuje, nie potrafi spędzić z nimi więcej niż kilku nocy dorósł do poważnych decyzji. Już nie romansuje. To z Tobą spędza noce, tylko Tobie oddaje swoje dni. Nie chowa obrączki do kieszeni. Nie próbuje jej zgubić. Nosi ją na palcu. Tam, gdzie jej miejsce. Kto by pomyślał, iż zmieni się tak drastycznie. Dziś, po tym wszystkim, co się wydarzyło, nie ma wątpliwości, iż stał się człowiekiem może nie lepszym, ale mniej złym. Dzięki Tobie. Przeszłość już go nie dręczy, choć nierozwiązane sprawy wciąż z premedytacją ukrywają się w zakamarkach umysłu, aby uderzyć ponownie w najmniej oczekiwanym momencie. W noc taką, jak ta. Zmuszają do zastanowienia się co byłoby, gdyby wtedy, dawno temu, jeszcze nim poznał Ciebie, inna kobieta, czy raczej, wtedy jeszcze, dziewczyna, nie wystraszyła się tego, czego on obawiał się przez kolejne lata. Zobowiązań. Z pewnością byłby wtedy w miejscu zupełnie innym. Nie lepszym, ani gorszym, ale drastycznie odmiennym. Zapewne nie miałby na palcu chłodnego krążka. Ciekawe, iż koniec końców, postanowienie o braku zawarcia małżeństwa zerwali w końcu oboje. Może musieli jednak poczekać na osoby, które udowodnią im, iż spędzenie reszty życia z jedną personą nie jest tak przerażające, jak mogłoby się wydawać. Tamten mężczyzna, Abaddon nawet nie pamięta jego imienia, gryzie już piach. Nikt nigdy nie dowie się, czy krew splamiła ręce Jej, czy też jego. Bez niego będzie szczęśliwsza. Wie to. Przecież zna ją dobrze. Ciebie też zna dobrze. Prawdopodobnie lepiej, niż samego siebie. Zna Twoje wady, które starasz się tak irracjonalnie podkreślasz, oraz zalety, których czasem zdajesz się nie zauważać. Wie o wszystkich Twoich marzeniach, nawet tych najdrobniejszych. Wiesz, chciałby spełnić je wszystkie, choć nigdy nie powie tego głośno. W końcu to nie w jego stylu. Da Ci wszystko. Nawet to, czego, jak Ci wmówiono, mieć nie możesz, bo jesteś kobietą jego życia. Dla takich zaś już od wieków przekraczano granicę niemożliwego. Gdy staje za Tobą, obejmując ramionami wie, że tak właśnie będzie. Zmarszczka pomiędzy jego brwiami wygładza się. Wszystko jest na swoim miejscu. Nawet myśli, które jeszcze przed chwilą szalały w jego głowie zdają się cichnąć. Jest tu dla Ciebie. Dla nikogo innego. Nie pozwoli nikomu, ani, przede wszystkim sobie, zepsuć tego wieczoru.
- Wybacz, iż musiałaś czekać. Nie mogłem wyrwać się wcześniej z pracy. Pięknie dziś wyglądasz.
Proste, niemal prozaiczne zdania. Powtarzał je już tak często. Tak naprawdę nie mają znaczenia. Ty wiesz. Czytasz między wierszami.
Powrót do góry Go down
Daphne Delacroix

avatar

Skąd : Los Angeles, Kalifornia

PisanieTemat: Re: Hollywood Sign   Pią Paź 31, 2014 2:17 am

Dziesięć lat. To było dziesięć lat. Brzmi jak wieczność.
Co robiliśmy przez te dziesięć lat? Byłam w tylu miejscach, wiesz, przy tylu ludziach. Leżąc w różnych łóżkach obserwowałam różne sufity czekając na pierwsze promienie słońca. Czasem, może nie zawsze ale bardzo często, myślałam. O tobie. Gdzie jesteś? Co robisz? To z kim jesteś było najmniej ważne. Przecież wiedziałam, zawsze wiem, inni ludzie się nie liczą. Ty też dobrze to wiesz. Pierwszy pierścionek. Drugi pierścionek. Trzeci, czwarty, jakie to ma znaczenie? Mogło być ich nawet dziesięć, każdy na rok rozłąki, to nie zmieniłoby niczego. Dobrze wiedziałeś, że i tak wrócę. Prędzej czy później, wrócę i już mnie nie wypuścisz z ramion, tylko ty mogłeś wcisnąć mi na palec złoty krążek bo tylko ty możesz nazwać mnie własną.
Tylko raz, wiesz, tylko raz byłam bliska pokochania kogoś równie mocno. Nie bądź zazdrosny, w końcu to był mój syn. Bądź córka, nie mogę być tego pewna. Mam jednak przeczucie, że był to chłopiec. I wiesz, był już człowiekiem. Małym człowiekiem o wykształconych, indywidualnych liniach papilarnych. Nikt nie miał takich samych. Żałuję, że nigdy go nie spotkam.
Dzisiaj miałby trzy lata.
Lubię to miejsce. Lubię patrzeć z góry na całe Los Angeles, szczególnie o tej porze, kiedy jest wielkim oceanem migających świateł. Ten widok mnie uspokaja. Profesor Delacroix, kto by pomyślał, że będę mieć do tego cierpliwość. Ale dorosłam, podobnie jak ty, coraz więcej we mnie cierpliwości. I mogę na ciebie czekać, całymi godzinami, szczególnie teraz kiedy jesteś mój. Nie ma potrzeby niczego sobie udowadniać, nie ma potrzeby testować się nawzajem, wystawiać na próby, nie jesteśmy dziećmi. Nie musisz zabijać dla mnie smoków ani zdobywać połowy królestwa, nie potrzebuję gwiazdki z nieba ni szklanych pantofelków. Teraz, prócz ciebie, chcę tylko jednego. I chociaż w ciebie nigdy nie zwątpię - nie wiem czy możesz mi to dać. Mówią, że nikt nie może.
W twoim słowniku nie ma jednak rzeczy niemożliwych.
Wolę jednak nie myśleć, nie teraz, nie o dziecku, nie chcę popaść w paranoję. Nie chcę być jedną z tych kobiet ukierunkowanych tylko na jeden cel, nie chcę zmienić całego życia w starania, odliczać kolejne dni, wyliczać odpowiednie temperatury, zmieniać nasze życie w rozpłodowe laboratorium. Nie chcę co miesiąc zamykać się w łazience i płakać, że po raz kolejny się nie udało. Nie myślę o tym. Czasem czuję tylko lekkie ukłucie żalu, kiedy widzę na swojej drodze kolejny wózek.
Co z tego. Nie myśle o tym, nie myślę o tym szczególnie wtedy gdy obejmujesz mnie ramionami. Wtedy nie ma rzeczy niemożliwych.
Znasz mnie lepiej niż ja sama. A ja znam ciebie. Do głębi. Nawet najmroczniejsze zakamarki twojej duszy. Nigdy sie ich nie bałam, nigdy mnie nie przerażały. Nie musiałam ani cię oceniać, ani określać pustymi frazesami. Dobry. Zły. Czarny. Biały. Czy to ważne? Niezależnie od wszystkiego, od każdej okoliczności w której się znalazłeś, od każdej decyzji którą podjąłeś, dla mnie zawsze będziesz najpiękniejszy. Najważniejszy. Będę stać u twojego boku, podpierać kiedy sam nie będziesz mógł ustać, nie odstąpię cię ani na krok.
Jestem żoną. Twoją. Na dobre i na złe. W zdrowiu i chorobie. Dopóki śmierć nas nie rozłączy. Każdą z tych obietnic traktuje dosłownie.
- Spotkanie z tobą, wybitnie się starałam by wyglądać jak najlepiej - odpowiadam lekko, rozumiejąc wszystko. Zamykam oczy i spłatam nasze palce, jesteś już w domu. Powiedz mi jakie demony dzisiaj dręczyły twoj umysł.
Zadbam by za chwilę nie było po nich śladu.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hollywood Sign   

Powrót do góry Go down
 
Hollywood Sign
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Los Angeles :: Okolice Los Angeles-
Skocz do: