IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kamienista plaża

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar


PisanieTemat: Kamienista plaża   Sob Paź 11, 2014 6:16 pm

Na dobrą sprawę ciężko nazwać to miejsce plażą. Kto lub co naniosło w to miejsce kamieni najróżniejszego rodzaju – nie wiadomo, nie sposób jednak nie uwierzyć, że za wszystkim tym kryje się magia. Znaleźć tu bowiem można drobne kamyczki, które najczęściej służą do puszczania kaczek, ale też olbrzymie głazy, na których położyć mogą się obok siebie nawet cztery osoby i które – głazy – tylko na upartego mogły zostać oderwane od niewielkiego, kamiennego wzniesienia.
Powrót do góry Go down
Leila Curtis
Klub Żywiołaków
avatar

Skąd : Los Angeles, Kalifornia
Rok nauki : V

PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   Pią Paź 31, 2014 5:50 pm

Mokre włosy łaskoczą moją twarz kiedy próbuję ogrzać się w ostatnich promieniach słońca.
To nie ocean. Skóra nie szczypie po wyjściu z wody, sól nie krystalizuje się na ustach, zlizuję z nich tylko słodycz jeziora. Jednak wystarczy na teraz, na tę chwilę, na leniwe popołudnie, na kilka chwil oddechu. Przepłynięcie jeziora wzdłuż i wrzesz, zabawa w nurkowanie, sprawdzenie czy uda mi się dotknąć dłonią dna. Zawsze udaje. Jest tylko jedno takie miejsce przy którym płuca zaczynają piec. Najbardziej lubię kiedy wypełniają się ogniem a oczy łzami, kiedy ciało zaczyna się buntować, kiedy usta mimowolnie się otwierając chcąc nabrać kolejnego haustu powietrza – a przecież otwarcie ich pod wodą, na takiej głębokości, oznacza śmierć. Lubię moment wynurzenia, przełamania szklanej tafli wody, pierwszych, nieporadnych oddechów.
Jakbym uczyła oddychać się na nowo. Jakbym dopiero zaczynała żyć.
Nie odnalazłabym się w innym miejscu, z dala od wody, od oceanu, uschłabym jak kwiaty w wazonie. W domu mojego ojca jest ich pełno, suche kwiaty wiszące pod sufitem. Każdy bukiet który kiedykolwiek kupił matce, każdy pojedynczy kwiat znajduje swoje miejsce pod jego dachem, nie ważne czy gnije czy tylko wysechł, kruszy się już, umarł dawno. Omijam je szerokim łukiem, kolejne głosy przeszłości. Trupy. Ciała których nikt nie chce sprzątnąć.
Bytowanie o odorze zgniłych kwiatów.
Nad wodą powietrze zawsze pachnie inaczej. Świeżo. Słodko. Nawet nie jest mi zimno – chociaż obok plecaka złożony w kostkę sweter, nie potrzebuję go teraz. Mokra skóra, włosy, ostatnie promienie słońca, zamykam oczy i czuje się prawie jak w Domu.
Mój Dom jest gdzieś nad wodą. Jeszcze nie wiem gdzie, jeszcze go nie znalazłam. Ale to ogromna wskazówka, wiem gdzie go szukać. I pewnego dnia znajdę. Nie może być inaczej.
Powrót do góry Go down
Charles Russell

avatar

Skąd : San Francisco, Kalifornia
Rok nauki : V

PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   Nie Lis 02, 2014 9:15 pm

Woda zdecydowanie nie jest moim żywiołem, ale lubię tutaj przebywać, szczególnie teraz, wczesną jesienią, kiedy kamienista plaża nie przeżywa nieprawdopodobnego oblężenia ze strony spragnionych zabawy i odpoczynku uczniów. Wtedy też droga do tego miejsca porasta dziką roślinnością i wyjątkowo ciężko się tam dostać, wystarczy jednak odrobina magii i wszystko jest możliwe. Nawet nie mam pojęcia, jak długo już tu jestem – czas stracił dla mnie na wartości, przecież nierzadko go marnotrawię. Leżę tak przez dłuższy czas na jednym z głazów, aż w końcu dociera do mnie, że nie jestem tutaj całkowicie sam. W końcu niespiesznie otwieram kobaltowe oczy, delikatnie wyginając wąskie usta w charakterystycznym półuśmiechu, po czym przeciągam się niczym dostojny kot i spoglądam w prawą stronę.
To tylko ty. To tylko ty, Leila. Rozpoznam cię nawet z daleka, wiesz? Kiedyś nasze drogi się skrzyżowały, mieliśmy nawet sensowny punkt zaczepienia – w końcu nasze matki się przyjaźniły, ale to przecież daleka przeszłość. Zamknięty, pokryty drażniącym nozdrza kurzem rozdział, do którego nie należy wracać, mimo że wciąż mam jakiś niezrozumiały sentyment, choć otwarcie nie umiem się do niego przyznać. Kiedy ostatnio zamieniliśmy kilka wartych atencji słów – nie potrafię sobie przypomnieć. Nawet nie wiem, czy jeszcze pamiętam, jak brzmi twój głos... A byliśmy przecież tak blisko. Zbyt blisko.
- Ubierz się, Curtis – zaczynam głośniej, podchodząc niespiesznie nieco bliżej do jasnowłosej dziewczyny. –  Nie chcę cię mieć na sumieniu. – Chociaż, czy ja w ogóle je jeszcze mam? Czy naprawdę mnie to obchodzi? Nie mam pojęcia, co mnie w ogóle tknęło, że się odezwałem. Po takim czasie. Wiem, że nie było mnie wtedy przy tobie; że nie potrafiłem wykrztusić z siebie żadnego słowa. Teraz po prostu patrzę na ciebie spokojnym, opanowanym wzrokiem, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
Powrót do góry Go down
Leila Curtis
Klub Żywiołaków
avatar

Skąd : Los Angeles, Kalifornia
Rok nauki : V

PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   Nie Lis 02, 2014 9:56 pm

Nie zauważyłam cię. Przepraszam.
To nie zdarza mi się często, nie zdarza prawie w ogóle, nie dostrzec kogoś jako pierwsza. To ja żyję w cieniu i obserwuje, chowam się za swoimi ogromnymi swetrami, zwijam w kulkę i patrzę. Po prostu patrzę. Nie mówię, ja mało mówię wiesz, prawie nic. Wolę milczeć. Jakoś mi wygodniej tak, bezpieczniej, funkcjonować w ciągłym milczeniu. Może nie ciszy, dookoła tyle dźwięków. Zbyt długa cisza mnie przeraża. Wolę te wszystkie odgłosy ludzi, natury, dalekie rozmowy, śpiew ptaków. Muzykę. Za nią przepadam najbardziej. Chociaż, wiesz, nie mogę słuchać tej poważnej. Operowej. Wszystkie arie która śpiewała Matka. Nie dlatego, że boli. Ojciec zabronił mi lata temu. Wolę nie robić tego co mi zabrania, wpada wtedy w szał. Nie jest przyjemny. Rozbija wszystko dookoła, już niewiele zostało z dawnej, rodowej porcelany czy tej babcinej kolekcji talerzy. Zawsze mnie to bawiło, wieszanie talerzy na ścianie. Wszystkie pokryte ornamentami, złoceniami, kotami, ptakami, takie to... Dziecinne.
Tak. To obraz z dzieciństwa. Ja siedząca na dywanie i babcia przecierająca talerze bawełnianą szmateczką. Chociaż, to może tylko moja wyobraźnia. Może to nigdy nie miało miejsca, może to jedynie ilustracja z książki. Zmarła kiedy miałam pięć lat.
Ludzie już mają to do siebie, tak sądzę. Po prostu umierają. Bez ostrzeżenia. Nie zostawiają listów na pożegnanie.
Zauważyłeś mnie - może dlatego, że sweter leży przy plecaku? Nie chowam się. Przed chwilą wyszłam z wody, włosy jeszcze mam mokre, na skórze ostatnie krople, czuje się teraz bezpiecznie. I przecież jestem ubrana, dziwią mnie twoje słowa. Czujesz się przytłoczony moją nagością? Nie wstydzę się, nie mam czego, to naturalne. Kiedy spędza się na plaży całe dnie nikt nie przejmuje się cudzym ciałem. Ciało jak ciało - w moim przypadku skóra, dużo piegów, sporo kości. Nie mam za wiele tkanki tłuszczowej, czasem trochę żałuje. Może stąd te swetry. Dodają mi to czego brakuje. Jednak spędzając tyle czasu nad wodą przestałam myśleć o niedoskonałościach. Każdy ma jakieś. Nawet ty - chociaż ich nie znam. Ty nigdy nie pokazujesz braków. Chodząca perfekcja.
Charles, powiedz mi - jak bardzo trudno być tobą?
Słysząc o krzywdzie uśmiecham się tylko, co możesz mi zrobić? Szczególnie tutaj. Poszarpać? Pogryźć? Polizać? Podrapać? Oparzyć? Wrzucić do wody? Krzywdę zrobilbyś mi zabierając mi kawałek samej siebie. I nie mówię tu o ręce, nodze, nawet głowie. Chcesz to bierz, podejdź, wyrwij serce z piersi, to nie wystarczy. To żadna krzywda. Ot, zabraknie czegoś z cielesnej powłoki, zabraknie nawet jej całej, to za mało by stracić samą siebie.
Nie chcesz mnie krzywdzić, nie mąć mi w głowie. Nie wchodź do niej, nie mieszaj wspomnień, nie twórz nowych, nie wyrywaj starych. Nie ucz jak ciepła jest twoja dłoń by zaraz potem więcej jej nie podać. Nie zapisuj w głowie barwy twego śmiechu by nie zaśmiać się nigdy więcej.
Patrzę na ciebie Charles i mówię, chociaż to taka niema rozmowa. Zastanawiam się - rozumiesz mnie jeszcze? Słyszysz? Czy tylko patrzysz na piegi zdobiące moje ramiona, obojczyki, wiesz, znajdą się nawet na nogach.
Nie boję się ciebie, nawet jeśli jesteś Wilkiem. Naiwny ze mnie Czerwony Kapturek.
Powrót do góry Go down
Charles Russell

avatar

Skąd : San Francisco, Kalifornia
Rok nauki : V

PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   Nie Gru 07, 2014 5:30 pm

Wiesz, czasem każdy ma dość. Wtedy właśnie lubię żyć w cieniu – jest przecież znacznie wygodniej, wścibscy ludzie nie patrzą ci na ręce, nie mogą się do niczego doczepić, nie wiedzą o tobie wszystkiego, niekiedy nawet nie mają pojęcia o twoim istnieniu. Ale nie zawsze jest to możliwe. W końcu mam na nazwisko Russell. Tak, pochodzę z tych Russellów, którzy od zamierzchłych lat pociągają sznurkami w magicznym świecie. Na mnie jednak nie zwraca się tyle uwagi, jestem w końcu najmłodszy z nich wszystkich, mam zdecydowanie więcej swobody, a bywanie na amerykańskich salonach jest raczej obowiązkiem mojego starszego rodzeństwa. Nie oznacza to jednak, że nieustannie chowam się po kątach i milczę ze spuszczoną głową. Ty tak robisz, Leilo, ja nie. Przecież potrafię mówić, krzyczeć do utraty tchu, dysponuję bogatą gamą emocji. Mogę naprawdę wiele. Czasem jednak są sytuacje, kiedy trzeba zejść ze sceny, choćby na chwilę, aby nabrać sił na kolejną walkę z jutrzejszym dniem. W sumie nigdy się nie zastanawiałem nad tym, czy trudno jest być mną. A jak to jest z tobą? Czy trudno jest być tobą, Leilą Curtis? Chowasz się przecież za swoim grubym swetrem.
Nieustannie spoglądam w twoim kierunku. Nic już więcej nie mówię, pobawię się teraz w ciebie. Słowa są nam już niepotrzebne. Uśmiecham się nieznacznie, wkładam ręce do kieszeni i wciąż patrzę przeszywająco. Nie wstydzę się – nic co ludzkie nie jest mi obce. Tym bardziej twoja nagość. Mógłbym zrobić ci krzywdę, wyrwać serce z piersi; naprawdę wciąż jesteś zdania, że to za mało? Co więcej ci wtedy zostanie? Byłabyś ładną lalką w mojej kolekcji. Z zafascynowaniem na twarzy liczyłbym piegi na twojej aksamitnej skórze, dotykał żeber, czule bawiłbym się jasnymi włosami. Czy nadal cię rozumiem – nie potrafię teraz jednoznacznie odpowiedzieć. Wciąż patrzę na ciebie, przypominając sobie nasz bal nad bale w moim hotelu. Nawet już nie wiem, kiedy dokładnie to było. Uciekałaś przede mną krętymi korytarzami, pamiętam twój perlisty śmiech i długą, śnieżną suknię do ziemi. W końcu cię złapałem, nie mogło być inaczej, rzuciłem się na ciebie, ale... Chyba już nawet nie pamiętam, co było dalej. Albo zwyczajnie nie chcę, aby tak było. Mogę być groźnym wilkiem, jeśli tylko tego zechcesz. Zjem cię na kolację, nie będzie żadnego szczęśliwego zakończenia. Już ostrzę kły.
Powrót do góry Go down
Leila Curtis
Klub Żywiołaków
avatar

Skąd : Los Angeles, Kalifornia
Rok nauki : V

PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   Wto Gru 09, 2014 1:11 am

Presja nazwiska.
Moje nazwisko, dość popularne sam przyznasz, przywodzi na skojarzenie pewnego muzyka. Nie jestem z nim spokrewniona w żaden sposób. Nie zmienia to jednak faktu, że mogę spędzić całe godziny leżąc przy gramofonie i słuchając „she lost control”. She lost control, again, zamykam oczy i wyobrażam sobie, że Ian miał na myśli mnie. Może nie targają mną epileptyczne drgawki, ale czasem sama nie wiem dokąd, po co i gdzie mną rzuca.
Dobrze czuje się jedynie w wodzie. Tam nie muszę się nad niczym zastanawiać - po prostu cieszę się falą. Niczego więcej nie potrzeba.
Nigdy nie ciągnęło mnie do władzy. Wielkich pieniędzy. Świateł reflektorów. Nawet gdy byliśmy mali, mnie wciskano w piękne sukienki wolałam poznawać ciemne zakamarki hotelowych korytarzy niźli uśmiechać się do towarzystwo. To są rzeczy niezmienne.
Fakt, że wolę żyć z dala od ciekawskich oczu innych ludzi i dobre mi w ciszy czy cieniu nie znaczy, że nie operuje dużą gamą emocji. Potrafię krzyczeć Charles, bardzo głośno - i z różnych powodów. Złości. Radości. Rozkoszy. Smutku. Nic co ludzkie nie jest mi obce. Moja twarz nie jest maską, nie powstrzymuję śmiechu czy łez, to wszystko się na niej maluje. Maleńkie zmarszczki wokół oczu i ust, słona woda i słońce nie są przyjaciółmi skóry.
Nie wiem czy trudno jest być mną. Bytuje sobie bezpiecznie za swoim ogromnym swetrem, nie do końca wiedząc kim jestem i czego tak naprawdę chcę. Nie wiem nawet gdzie znaleźć swój Dom, a to podobno podstawa.
Mógłbyś mi zrobić krzywdę? Mógłbyś?
Ciężko mi w to uwierzyć.
Nie, nie - wcale cię nie idealizuję. Nie mam cię za człowieka bez skazy, niezdolnego do żadnej z win. Jesteś Wilkiem, wiem o tym dobrze. Tylko patrzysz na mnie… Nie. Patrzysz raczej na moje ciało i myślisz - mogę cię ugryźć Leilo, podrapać, polizać, wyrwać ci serce, pokryć skórę bliznami. A ja myślę, że to nic, to wcale nie boli. Poszczypie przez chwilkę. Nic więcej.
Jesteś Wilkiem, wiem o tym dobrze.
Proszę bardzo. Możesz się bawić moimi włosami, łączyć piegi w konstelacje, dotykać mojej skóry, liczyć żebra pod skórą. Możesz zostawić na mnie tysiąc i jeden pocałunek, możesz zabrać mi dech z piersi nieskończoną ilość razy. To nie jest ważne.
Nie możesz mi zrobić krzywdy Charles. Już raz zrobiłeś. Pewnie nie pamiętasz, pewnie nawet nie zdajesz sobie sprawy.
Tylko wiesz, zdradzę ci sekret. Przeżyłam.
I teraz jestem odporna na moje uroki. Taka już cecha klątw. Nie można rzucić jej dwa razy na tę samą osobę.
Tak przynajmniej uczą w bajkach.
Gryź. Droga wolna!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   

Powrót do góry Go down
 
Kamienista plaża
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Dzika plaża

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Kolegium Longbourne :: Tereny Kolegium :: Jezioro-
Skocz do: